Sałatka ze szpinakiem, fetą i borówkami

Lato, wakacje, świeże warzywa i owoce w sezonowych cenach – trzeba to wykorzystywać! Aktualnie w Biedronce promocja na borówki – 2,50 zł/125 g. Żal nie skorzystać… Wszystkie te czynniki pchnęły mnie do kolejnych eksperymentów i powstała sałatka z borówkami i szpinakiem. Nie chciałam już używać borówek tylko do ciast i deserów. Przeszperałam Internet i znalazłam przepis na stronie Peasandcrayons, który postanowiłam wypróbować. Zmieniłam trochę dressing, chociaż to właśnie on przyciągnął moją uwagę. Po prostu nie miałam składników. Mimo wszystko, połączenie polecam każdemu. Bardzo fajna, letnia propozycja na sałatkę, jeśli szukacie czegoś nowego. Lekko i orzeźwiająco 🙂

Sałatka ze szpinakiem, fetą i borówkami

Składniki:

  • 2 duże garście szpinaku
  • 3 garście borówek (ponad 1 szklanka)
  • 2 garście orzechów włoskich
  • 60 g sera feta
  • miód/cukier

Dressing

  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 1/2 – 1 łyżeczki cukru lub erytrytolu (jak lubicie)
  • 1/4 łyżeczki musztardy
  • sól
  • pieprz
  • czosnek granulowany
  • mak

Wykonanie:

Z podanych składników robimy dressing – mak traktujemy jak przyprawę, ale ma być dobrze widoczny. Możemy przygotować go wcześniej i schłodzić w lodówce. Na rozgrzanej patelni prażymy orzechy włoskie z dodatkiem cukru lub miodu, który powinien się rozpuścić i oblepić orzechy (uwaga, żeby tego nie przypalić!). Gotowe orzechy zdejmujemy z patelni, studzimy.

Mieszamy ze sobą umyte borówki i szpinak. Polewamy dressingiem i całość dokładnie mieszamy, aby wszystkie składniki były pokryte sosem. Wykładamy sałatkę na 2 talerze. Na wierzch każdej kruszymy ser feta. Posypujemy posiekanymi, skarmelizowanymi orzechami. Smacznego!

Burrata z truskawkami i nektarynką

W zeszłym roku ilość zjedzonych burrat przebiła skalę 😀 Miałam taką fazę na burratę, że ciągle jadłam ją z konfitowanymi pomidorkami, na pizzy, na pinsie, na grzankach… Burrata jest taka kremowa i nadaje świeżości daniom, więc któregoś razu podkusiło mnie na zjedzenie grzanki z burratą i owocami. PETARDA! Dla mnie to połączenie było o niebo lepsze niż wszystkie wcześniejsze, bo było bardzo orzeźwiające. Typowo letnie. Sezonowe owoce i kremowy ser ❤ Teraz, kiedy tylko zrobiło się odrobinę cieplej, wracam do tego przepisu co najmniej raz w tygodniu. Mięta jest opcjonalna, ale jeśli macie, to dodajcie. Fajnie podbija całość. Nie macie nektarynek? Dajcie brzoskwinię, będzie równie dobre! Spróbujcie i korzystajcie, póki mamy sezon na truskawki 🙂

Burrata z truskawkami i nektarynką

Składniki:

  • 1 nektarynka / brzoskwinia
  • 3-4 truskawki
  • 1 burrata
  • sól
  • pieprz
  • gałązka świeżej mięty
  • oliwa z oliwek
  • krem balsamiczny

Wykonanie:

Nektarynkę i truskawki kroimy w drobną kostkę. Układamy na talerzu, rozsuwając owoce na jego brzegi, a w środek wkładamy lekko rozerwaną burratę. Odrobinę solimy i pieprzymy całość. Listki mięty siekamy i posypujemy nimi talerz. Skrapiamy delikatnie oliwą z oliwek i robimy dekorację z kremu balsamicznego. Podajemy od razu po przygotowaniu, najlepiej z krakersami, grzankami lub chipsami z pieczywa. Smacznego!

Mazurek z białą czekoladą, pistacjami i żurawiną

Od kilku lat każde święta, niezależnie od tego czy to Wielkanoc, czy Boże Narodzenie, są dla mnie okazją do eksperymentowania. Staram się znaleźć nowe inspiracje – na nowoczesne dania i na powrót do tradycyjnych. W moim domu nigdy nie piekło się mazurków na Wielkanoc. W ogóle nie za wiele się piekło. Babka, murzynek, czasem sernik… i nic poza tym. To właśnie ja na stałe wprowadziłam do naszego domu rodzinnego ciasta. Parę lat temu postanowiłam zmierzyć się z mazurkiem. Znalazłam jeden przepis na ukochanym przeze mnie blogu zjemto.blog i jestem mu wierna do dzisiaj. Inne ciasta na Wielkanoc mogą się zmieniać, ale ten mazurek zostaje. W głowie nadal siedzą pomysły na inne mazurki, ale póki co, muszą czekać na realizację, bo nie jestem w stanie zrezygnować z tego cudu.

W oryginalne składniki faktycznie pachną Sycylią, która była inspiracją dla tego mazurka, ale ja lekko od niego odbiegłam. Darowałam sobie rum, bo za nim nie przepadam, a morele zamieniłam na żurawinę. Co roku jestem zachwycona, jak niezawodny jest to przepis i jakie zbiera pochwały. Proszę, spróbujcie i przekonajcie się sami 🙂

Mazurek z białą czekoladą, pistacjami i żurawiną

Składniki:

Ciasto

  • 300 g mąki pszennej
  • 180 g zimnego masła
  • 80 g cukru pudru
  • 1 żółtko
  • 1 łyżka soku z cytryny

Masa

  • 200 g śmietanki 30 %
  • 100 g białej czekolady
  • 1 czubata łyżeczka żelatyny + 40 ml wody
  • 50 g suszonej żurawiny + 40 ml soku pomarańczowego (lub rumu)
  • 70 g pistacji (waga w łupinkach)
  • 2 łyżki otartej skórki z pomarańczy (opcjonalnie)

Wykonanie:

Wszystkie składniki ciasta zagnieść ręcznie lub w malakserze, a następnie zlepić w spłaszczoną kulę, zawinąć w folię spożywczą i wstawić do lodówki na 15 minut. Po tym czasie ciasto wyjąć z lodówki, rozwałkować i wylepić nim dno formy, a pozostałym ciastem udekorować brzegi mazurka. Spód mazurka nakłuć widelcem i wstawić ponownie do lodówki na 30 min. Polecam formę 31 cm x 21 cm z wyjmowanym dnem.

Piekarnik nagrzewamy do temp. 180 C (góra-dół). Ciasto wstawiamy do piekarnika i pieczemy ok 25-30 minut, aż się zarumieni. Po tym czasie wyjąć i całkowicie wystudzić. Ciasto można upiec dużo wcześniej, co się bardzo przydaje, jeśli mamy dużo różnych ciast do pieczenia, w np. w okresie świątecznym i ciągle zajęty piekarnik.

Żurawinę siekamy i zalewamy podgrzanym sokiem. Po godzinie powinna ona wchłonąć płyn, a jeśli coś zostanie to odcedzamy. Żelatynę zalewamy wodą i odstawiamy do napęcznienia. Podgrzewamy śmietankę do zagotowania i zalewamy nią posiekaną białą czekoladę. Porządnie mieszamy i odstawiamy do lekkiego przestudzenia. W tym czasie żelatyna napęcznieje, więc podgrzewamy ją i dodajemy do jeszcze ciepłej masy śmietankowo-czekoladowej. Dokładnie mieszamy i ponownie zostawiamy do wystudzenia. W tym czasie masa powinna zgęstnieć. Ja najpierw wylewam masę na podpieczony spód, a dopiero później dekoruję swojego mazurka posiekanymi pistacjami, żurawiną i skórką pomarańczową, ale autorka przepisu mieszała te składniki z masą i dopiero wykładała na spód. Wszystko zależy od tego, jaki efekt chcecie osiągnąć 🙂 Po udekorowaniu ciasta czekamy, aż masa całkowicie zastygnie.

Smacznego!

Sałatka z żółtym serem i warzywami konserwowymi

Warzywa konserwowe sprawdzają się jako składniki sałatek, bo zawsze możemy mieć ich zapas pod ręką i są szybkie w obróbce – ileż to jest otworzyć puszkę i odcedzić zawartość 😀 Zwiększają też objętość sałatek i powodują, że są one bardziej sycące. Był już przepis na sałatkę z warzywami konserwowymi i wędzonym kurczakiem oraz na sałatkę Moniki (jedną z moich ulubionych, do której często wracam <3) z tuńczykiem. Dzisiaj będzie prościej, bo po prostu z żółtym serem. Zdaję sobie sprawę, że nie każdemu może ta propozycja przypaść do gustu (bo ser, bo ciężka..), ale dla mnie jest ona smaczna i pasuje na zakrapiane imprezy 🙂 Mimo wszystko, dajcie jej szansę i spróbujcie – wierzę, że Wam zasmakuje!

Sałatka z żółtym serem i warzywami konserwowymi

Składniki:

  • 1 puszka fasoli czerwonej
  • 1/2 puszki kukurydzy
  • 1 papryka czerwona
  • 1 mały por – jasna część
  • 150 g sera żółtego
  • 4 łyżki majonezu
  • sól
  • pieprz

Wykonanie:

W misce mieszamy odsączoną fasolę i kukurydzę. Dodajemy pokrojoną w drobną kostkę paprykę i pora pokrojonego w cienkie półplasterki (jeśli dla kogoś jest za ostry, to można go przed dodaniem sparzyć na sitku). Ser kroimy w kostkę wielkości kawałków papryki i dodajemy do reszty składników. Na koniec dodajemy majonez i doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Przed podaniem schładzamy w lodówce. Smacznego!

Morele pieczone z serem pleśniowym

Aż trudno mi uwierzyć, ale ostatni wpis na blogu pojawił się ponad 3 lata temu! Nie oznacza to bynajmniej, że nie gotowałam, nie testowałam i nie spisywałam swoich pomysłów! Robiłam to wszystko, ale nie miałam czasu tego obrobić, spisać i wrzucić. Moje posiłki były ciekawe, kolorowe, smaczne i wartościowe. Dziś rano obudziłam się z myślą, że muszę przestać odkładać bloga na później, bo te przerwy robią się coraz dłuższe, przepisy mi umykają, a przecież ja też chcę do nich wracać… Z tym mocnym postanowieniem udałam się do kuchni i zaczęłam eksperymentować.

Padło na morele z serem blue. Morele… Te same owoce, za którymi nie przepadałam. Mam jedno drzewko na działce i nigdy nie czekałam, aż zaowocuje. A kiedy już tak się stało, to rozdawałam morele rodzinie.

… z serem blue. Tym, którego nie lubię. Który jest najmniej popularny na mojej desce serów. Co mi więc przyszło do głowy?! Moje smaki zdecydowanie ewoluują. Prawdopodobnie za sprawą jakości samych produktów. Zawsze wolałam nektarynki, ewentualnie, ostatecznie – brzoskwinie. Parę razy kupiłam te owoce, a one były twarde i bez smaku. Wtedy sięgnęłam po morele, które mnie nie zawiodły 🙂 Smak miały słodki, a miąższ miękki, sprężysty. No dobra, to wiemy już skąd pomysł, więc próbujemy! Owoce i ser – to musi się udać 🙂 Przepis jest prosty, zrobicie go z 5 podstawowych składników. Można go łatwo modyfikować. Widziałam wersję z rozmarynem, ale według mnie to byłoby zbyt intensywne. Poszukajcie swojej kombinacji.

Morele pieczone z serem pleśniowym

Składniki:

  • 5 moreli
  • 40 g sera blue lub innego pleśniowego
  • 2 gałązki tymianku
  • orzechy włoskie – ewentualnie pekan lub płatki migdałowe – ja miałam mieszankę orzechów
  • miód
  • płatki chilli – opcjonalnie

Wykonanie:

Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni C (góra-dół). Morele przekrajamy na połówki, wyjmujemy z nich pestki i układamy w naczyniu żaroodpornym. Na każdą połówkę moreli nakładamy cząstkę sera pleśniowego i parę listków tymianku. Posypujemy posiekanymi orzechami i wstawiamy do nagrzanego piekarnika. Pieczemy przez 15 minut. Po wyjęciu polewamy morele miodem i możemy je posypać płatkami chilli (porcja mojego męża jest zawsze na ostro). Smacznego!

Jajka w sosie wiosennym

Kiedy w tym roku wyprawiałam imprezę urodzinową i wiedziałam, że wśród gości będzie największy fan jajek jakiego znam, po prostu musiałam przygotować je w jakiś nowy sposób 😀 Był to środek wiosny, cieplutko, jakoś nie pasowały mi jajka w sosie tatarskim, chociaż byłyby pyszne i smakowały każdemu. Chciałam, żeby to było coś lekkiego, żeby ta wiosna znalazła się też na talerzu. Wymyśliłam sobie sos wiosenny – na wzór chłodnika, z chrupiącymi kawałkami rzodkiewki i ogórka. Tak przygotowane jajka prezentowały się fenomenalnie! A jak smakowały, to musicie pytać gości, bo nie zdążyłam spróbować. Liczę, że były dobre 😉

Jajka w sosie wiosennym

Składniki:

  • 5 jajek
  • 3 łyżki majonezu
  • 3 łyżki jogurtu naturalnego
  • 1 ząbek czosnku
  • 1/2 zielonego ogórka
  • 5/6 rzodkiewek
  • koperek
  • szczypior
  • sól
  • pieprz

Wykonanie:

Jajka gotujemy na twardo. Rzodkiewki (5 sztuk) i ogórka ścieramy na tarce o grubych oczkach. Łączymy je z majonezem i jogurtem. Dodajemy przeciśnięty z przez praskę ząbek czosnku, posiekany szczypior i koperek. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem.

Sos wykładamy na półmiski. Ugotowane jajka kroimy na połówki wzdłuż i wykładamy na sos. Dekorujemy cienkimi plasterkami ostatniej rzodkiewki, koprem i szczypiorem. Smacznego!

Łosoś pod pierzynką koperkową

Łososia jadam często i w wielu formach, nawet na blogu jest już kilka przepisów. Moje uwielbienie do tej ryby zaczęło się podczas pewnych wakacji, gdy znajomi podali na stół sporych rozmiarów filet z łososia pieczony po azjatycku. Próbowałam go odtworzyć i nigdy mi się to nie udało, ale za to znalazłam swój sposób na łososia teriyaki i to w ekspresowej i banalnie prostej wersji! Tym razem znów poszłam tropem pieczonej ryby i wpadłam na przepis ze strony lowcarbspark.com. Ryba pod pierzynką wydała mi się świetnym pomysłem, bo nie dość, że to coś nowego, to jeszcze napakowana białkiem 🙂 Jej przygotowanie wcale nie jest trudne, składniki są ogólnodostępne, a prezentacja bardzo efektowna, przez co sprawdzi się podczas wszelkich imprez.

Łosoś pod pierzynką koperkową

Składniki:

  • 550 g łososia – filet w jednej części
  • sól
  • pieprz
  • sok z 1/2 cytryny

Pierzynka

  • 200 g kremowego serka kanapkowego
  • sok z 1/2 cytryny
  • sól
  • pieprz
  • 1 ząbek czosnku
  • garść koperku

Wykonanie:

Piekarnik nagrzewamy do 190 stopni (góra-dół). Rybę z każdej strony solimy, pieprzymy i skrapiamy sokiem z cytryny. Serek kanapkowy łączymy z drugą częścią soku z cytryny, przeciśniętym przez praskę ząbkiem czosnku i garścią siekanego koperku. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem.

Tak przygotowaną masę wykładamy równomiernie na łososia. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy przez około 20/25 min. Przed podaniem wierzch dekorujemy dodatkową porcją świeżego kopru. Podawać z lekką sałatką. Smacznego!

Szyszki z ryżu preparowanego i krówek

Szyszki z ryżu preparowanego to definitywnie jedno z moich najwyraźniejszych wspomnień z dzieciństwa. Doskonale kojarzę je z naszego sklepiku szkolnego. Niezbyt za nimi przepadałam, bo o wiele bardziej lubię chrupiące przekąski, ale pamiętam, że był na nie duży popyt. Były nieludzko słodkie, choć spotkałam się również z wersją z kakao i ona miała lepszy bilans smakowy 😉 To tak kultowa przekąska z mojej młodości, że niezależnie od własnych upodobań, po prostu musiała znaleźć się na blogu 🙂 Ja zrobiłam wersję bez kakao, ale jeśli chcecie trochę zbilansować słodycz krówek, to dodajcie 1 łyżkę kakao. Kolor będzie wtedy bardziej odpowiadał naturalnym szyszkom 🙂

Szyszki z ryżu preparowanego i krówek

Składniki:

  • 90 g ryżu preparowanego
  • 350 g krówek
  • 110 g masła
  • opcjonalnie 1 łyżka kakao

Wykonanie:

Masło i krówki podgrzewamy w garnuszku, mieszając. Kiedy wszystko się rozpuści, powstanie jednolita masa – dodajemy do niej ryż preparowany. Mieszamy dokładnie, żeby ziarenka ryżu były równomiernie oblepione masą i odstawiamy na chwilę do lekkiego przestudzenia. Wciąż ciepłą masę nabieramy rękami i tworzymy w dłoniach wrzecionowate kształty przypominające szyszki. Mocno ściskamy masę, aby utrwalić kształt, po czym odkładamy je to wystygnięcia, np. na papier do pieczenia lub talerzyk. Podajemy po całkowitym ostudzeniu, kiedy szyszki staną się zwarte.

Kluski ruskie / UKRAIŃSKIE

Kluski ruskie to świetna alternatywa dla leniwych wielbicieli pierogów ruskich i dla tych, którzy cierpią na niedoczas, tak jak ja 🙂 W smaku są fantastyczne, zwarte i robi się je dosłownie w kilka chwil. Przepis pochodzi z bloga Kulinarne przeboje. Robiłam je już wiele razy i zawsze się udają. Moje dzieci nie przepadają za pierogami, a w formie klusek zjedzą prawie wszystko 🙂

W ostatnim czasie, w obliczu wojny w Ukrainie powstało wiele kontrowersji związanych z samą nazwą, ale warto wspomnieć, że „ruskie”, oznacza pochodzące z Rusi, a nie Rosji. Bojkotowanie przepisów ruskich z nazwy jest bezzasadne, jednak dla spokoju wszystkich moich czytelników dodaję w tytule wersję „ukraińską”.

Kluski ruskie / UKRAIŃSKIE

Składniki:

  • 500 g ziemniaków
  • 250 g twarogu półtłustego
  • 1 jajko
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • 2 czubate łyżki mąki pszennej
  • sól
  • pieprz
  • 2 cebule do okrasy lub boczek
  • olej do smażenia

Wykonanie:

Ziemniaki obieramy i gotujemy do miękkości w osolonej wodzie, a następnie, po przestudzeniu – przeciskamy przez praskę do ziemniaków razem z twarogiem. Dodajemy jajko, mąkę pszenną i ziemniaczaną. Doprawiamy solą i pieprzem. Zagniatamy ciasto, aż będzie jednolite. Nie należy dodawać zbyt dużo mąki pszennej, bo kluski muszą pozostać miękkie.

Z ciasta formujemy niewielkie kuleczki – nie większe niż kluski śląskie, a nawet mniejsze. Gotujemy je w osolonej wodzie, wrzucając na wrzątek. Po wrzuceniu zmniejszamy gaz do minimum. Wyjmujemy kluski łyżką cedzakową po upływie maksymalnie 2 minut od wypłynięcia na powierzchnię.

Cebule obieramy i kroimy w kostkę. Podsmażamy ją na rozgrzanym oleju, aż się zarumieni. Kluski wykładamy na talerze i polewamy okrasą z cebuli. Smacznego!

Sałatka z cheddarem i orzechami włoskimi

Osobiście, choć kocham sery – w tym również cheddar, nie wpadłabym na zrobienie sałatki z kawałkami tego właśnie sera. Okazało się, że nie wiedziałam jak wiele tracę, bo właśnie taką sałatkę przygotowała pewnego razu moja teściowa. Zakochałam się w tym połączeniu! ❤ Ileż tam było smaków, tekstur… Kremowy, wyrazisty ser, aromatyczne suszone pomidory, niesamowity dodatek chrupiących orzechów, cudowny sos – lekko słodki, odrobinę kwaśny. Po szybkim przeglądzie stron internetowych zorientowałam się, że dodawanie cheddara do sałatek jest bardzo popularne w Ameryce. Mam nadzieję, że ten trend zadomowi się także w Europie, więc przyłóżmy do tego cegiełkę 🙂

Sałatka z cheddarem i orzechami włoskimi

Składniki:

  • 1 mix sałat
  • 25 czarnych oliwek
  • 7 suszonych pomidorów z oleju z ziołami
  • 80-100 g cheddara
  • 15 pomidorków koktajlowych
  • 4 łyżki siekanych orzechów włoskich

Dressing

  • 3 łyżki oleju z suszonych pomidorów
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 3/4 łyżeczki musztardy
  • 1/2 łyżeczki miodu
  • sól
  • pieprz

Wykonanie:

Do miski wykładamy miks sałat. Z soku z cytryny, musztardy, miodu i oleju z suszonych pomidorów robimy dressing. Doprawiamy go do smaku solą i pieprzem. Połową sosu polewamy zieleninę. Na wierzch wykładamy ser cheddar pokrojony na kawałki, przekrojone na połówki pomidorki koktajlowe i oliwki. Dodajemy także posiekane suszone pomidory. Polewamy drugą połową sosu. Delikatnie mieszamy.

Orzechy włoskie podprażamy na suchej patelni, a po ostudzeniu siekamy i posypujemy nimi sałatkę. Smacznego!